Najdłuższy okres czasu spędzony pod respiratorem

Rekord Polski

Ma 43 lata, studiuje Psychologię na specjalizacji „Psychologia zdrowia i jakości życia oraz psychologia kliniczna” na Uniwersytecie Śląskim i pracuje w Fundacji „Mimo Wszystko”. Osobiście poprowadził wyprawę na polskie „K2” i napisał własną książkę autobiograficzną. Pasjonuje się podróżowaniem i fotografią, a w wolnej chwili lubi obejrzeć dobry film. Aktualnie jest Rekordzistą Polski, a ponadto czeka na potwierdzenie swojego rekordu przez londyńskiego Guinnessa. O kim mowa? O Januszu Świtaju, dla którego każdy dzień jest nową szansą na dokonanie czegoś niesamowitego i pokazanie innym, że jeśli tylko się chce – można wszystko.

Aktywny rekordzista

Lista dotychczasowych osiągnięć Janusza Świtaja jest całkiem pokaźna. Jego ogromna chęć do życia i pasja do pokonywania własnych słabości mogłaby zawstydzić niejedną sprawną osobę. Bijąc Rekord Polski chce pokazać światu, że mimo przeciwności losu, można wiele osiągnąć.

Rekord, o którym mowa, to Rekord Polski na najdłuższy okres czasu spędzony pod respiratorem. Wynosi dokładnie 25 lat. Inspiracją do zgłoszenia rekordu do Biura Rekordów były rozważania na temat tego, czy w Polsce są inne osoby, dłużej żyjące w sposób biologicznie nienaturalny pod respiratorem z urazem kręgosłupa szyjnego. Okazało się, że Janusz Świtaj jest wyjątkowy. Rekordzista bynajmniej nie spędził tych 25 lat pod aparaturą, leżąc bezczynnie w łóżku, a przeżył je w doskonałym zdrowiu, kondycji wytrzymałościowej i aktywnym trybie życia. I tak zresztą żyje dalej, nie zatrzymując się w realizacji swoich planów na przyszłość ani na chwilę.

Janusz Świtaj

Jak to się stało?

18 maja 2018 roku mija dokładnie 25 lat od tragicznego w skutkach wypadku Janusza. Tego dnia w 1993 roku, prawie osiemnastoletni chłopak, na dwa tygodnie przed swoimi urodzinami, uczestniczy w poważnym wypadku komunikacyjnym. Jako kierowca motocykla uderza w tył gwałtownie hamującej naczepy TIR’a, której tylne światła stopu nie zadziałały. W wyniku uderzenia młody motocyklista wypada ze swojego pojazdu i głową uderza w tył samochodu ciężarowego. Na skutek siły zderzenia, dochodzi do zmiażdżenia rdzenia kręgowego Janusza, na odcinku kręgosłupa szyjnego (C2-C3) wraz ze złamaniem zęba obrotnika. Z powodu tak poważnego urazu, osiemnastoletni wówczas Janusz, traci bezpowrotnie możliwość wykonania jakiegokolwiek ruchu rękami i nogami. Jedyną częścią ciała, która pozostaje u niego sprawna, jest jego głowa. Niestety, przez to, że uraz kręgosłupa nastąpił tak wysoko, przepona umożliwiająca w normalnych warunkach oddychanie, jest martwa i dlatego Janusz bezpowrotnie traci także oddech.

Janusz Świtaj - 6

Od chwili wypadku, przez sześć lat, mężczyzna przebywał na szpitalnym oddziale intensywnej terapii. Po trzech latach w desperacki sposób, zaprzeczając ówczesnym twierdzeniom medycznym, próbował wyrobić sobie oddech mięśniami szyi, zamiast przeponą, lecz i to było w jego stanie zbyt wyczerpujące.

W momencie feralnego wypadku, całe życie młodego chłopaka uległo diametralnej zmianie. Po kilku latach spędzonych w szpitalu, Januszowi udało się załatwić domowy respirator, który pozwolił na powrót do domu pod opiekę rodziców. Mimo to, dorosły już mężczyzna nie widział dla siebie w tamtym czasie żadnych szerszych perspektyw. Pozostał z całą masą niespełnionych, młodzieńczych marzeń.

Przełom w życiu rekordzisty

Zwątpienie w sens własnego istnienia, doprowadziło Janusza Świtaja do punktu krytycznego. W 2007 roku dalsze funkcjonowanie w trybie rodzinnym, było coraz bardziej uciążliwe dla kochających go najbliższych. Dokładnie 2 lutego, 32-letni wówczas mężczyzna, składa wniosek o zaprzestanie uporczywej terapii. Rozpoczyna tym samym wielką, ogólnopolską dyskusję o prawach osób niepełnosprawnych do eutanazji.

O Januszu Świtaju zrobiło się głośno w mediach. Wiele osób zdecydowało się spontanicznie pomóc mężczyźnie po to, aby zapewnić mu godne warunki do życia, umożliwić wyjście z domu i realizację marzeń. Od tego momentu rekordzista nabiera wiatru w żagle.

Janusz Świtaj - 11

Dzięki szybkiej zbiórce funduszy na specjalistyczny wózek z przenośnym respiratorem, Janusz Świtaj w końcu zmienił perspektywy na dalsze życie i postanowił walczyć o każdy kolejny dzień. Uzyskał także wsparcie przez pomoc asystenta, oraz poddał się operacji wszczepienia pompy baclofenowej, która złagodziła jego bolesne napięcia spastyczne. Rekordzista w końcu miał realną szansę, by odbić się od beznadziejnej sytuacji i zaczął nadrabiać zaległości życiowe. W takim duchu trwa do dziś, nie zatrzymując się w planowaniu kolejnych przedsięwzięć ani na chwilę.

Spełnione marzenia o studiowaniu

O Januszu Świtaju można śmiało powiedzieć, że żadnego zajęcia się nie boi. W ramach odrabiania zaległości, które nagromadziły się przez długie lata spędzone w łóżku, na szpitalnym oddziale intensywnej terapii, mężczyzna podejmuje się teraz wielu rzeczy na raz, po to, by wykorzystać każdy dzień na sto procent. Obecnie jest studentem IV roku psychologii na studiach jednolitych magisterskich na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Kilka razy w tygodniu jeździ z asystentem osobistym na wykłady, oraz na zaliczenia i egzaminy. O swoich studiach mówi, że nie należą do najprostszych, jednak dają mu dużo satysfakcji.

Janusz na studiach

Gdy rozpoczynał naukę na swoim wymarzonym kierunku, był świadomy, że w jego przypadku i stanie niepełnosprawności ruchowej, porywa się na coś niemożliwego. Każdego dnia stara się (nawet bardziej od pozostałych studentów) sprostać wszystkim wymaganiom, jakie są postawione przez Państwową Wyższą Uczelnię, oraz przez prowadzących zajęcia. Na obecnym etapie studiów dostrzega realną możliwość ich ukończenia. Jednak w momencie, gdy zaczynał, miał poczucie, że robi coś nierealnego. Każdy kolejny sukces napędza jednak mężczyznę do dalszego działania i porywania się na coraz ambitniejsze cele.

Liczne nagrody i słowa uznania

W ciągu całego swojego życia, zdobył wiele słów uznania, oraz sporo nagród za właściwą postawę społeczną. W 2012 roku, wraz z rodzicami został uhonorowany przez Muzeum Powstańców w Warszawie, nagrodą im. Jana Rodowicza – Anody za postawę życiową. Dwa lata później za pokonywanie wszelkich barier architektonicznych i mentalnych, przy tak znacznej niepełnosprawności, został wybrany przez kapitułę jury Stowarzyszenia Przyjaciół Integracja, na zwycięzcę prestiżowego konkursu „Człowiek bez barier 2014”. W 2015 roku otrzymał od swojej uczelni, nagrodę Rektora Uniwersytetu Śląskiego. Dwukrotnie został też ambasadorem Ogólnopolskiej Kampanii „Idziemy na wybory”. Mężczyzna zachęcał wówczas wszystkich Polaków do udziału w wyborach parlamentarnych jak i samorządowych.

12 oddechów na minutę

Nie ma mowy o funkcjonowaniu we współczesnym świecie, bez obcowania z komputerem i nowymi technologiami, Janusz nie odstaje w tym zakresie od swoich, w pełni sprawnych koleżanek i kolegów ani na krok. Obecnie, pracuje na pół etatu w Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, jako Fundraiser oraz Internetowy Analityk Rynku Osób Niepełnosprawnych i jego głównym zadaniem jest kontakt telefoniczny z darczyńcami oraz prowadzenie korespondencji email. Ponadto, prywatnie prowadzi swoją stronę internetową, udziela się w mediach i na portalach społecznościowych.

Świtaj i Dymna

Pisania na klawiaturze komputerowej nauczył się już w 1999 roku, po powrocie na stałe do domu. Najpierw ołówkiem zakończonym gumką i trzymanym w ustach, naciskał na przyciski numeryczne i w ten sposób sterowałem kursorem klikając litera po literze, dzięki temu budując całe zdania. Pisząc taką metodą, napisał swoją pierwszą książkę autobiograficzną pt. „12 oddechów na minutę”. Jest ona zapisem dramatycznej walki o życie, zdrowie i ludzką godność. Stanowi przejmującą refleksję na temat losu i opisuje świat z perspektywy człowieka całkowicie zdanego na innych.

W 2007 roku, po nagłośnieniu sprawy Janusza przez ogólnopolskie media, anonimowy darczyńca, po skontaktowaniu się z Fundacją „Mimo Wszystko”, zakupił profesjonalne urządzenie do obsługi komputera – Integramousse, którym rekordzista posługuje się do dnia dzisiejszego. Dzięki sprzętowi jest w stanie wykonywać wszystkie czynności na komputerze przy pomocy ust.

Człowiek wielu pasji

W maju 2012 roku Janusz Świtaj spełnił swoje największe marzenie, jeszcze z lat młodzieńczych. Marzenie zrodziło się w głowie podczas wycieczek klasowych, wypadów do Krakowa z rodzicami i z dziewczyną. Młody Janusz chodził przeważnie po najbardziej popularnych miejscach w Krakowie, takich jak Rynek Główny, Planty, czy Wzgórze Wawelskie. Na Kopiec Kościuszki jednak zawsze brakowało czasu. Janusz Świtaj bez większych problemów został kierownikiem wyprawy na „K2” i poprowadził 7 pozostałych osób, poruszających się na wózkach inwalidzkich na sam szczyt góry „K2” (od dwóch liter K w nazwie), czyli na krakowski Kopiec Kościuszki. Udało mu się spełnić jedno z wielu marzeń, znajdujących się na jego liście.

Świtaj - Kasprowy Wierch

Zdobycie Kopca Kościuszki nie było jedyną podróżą, którą mężczyzna odbył po swoim wypadku. W lipcu 2017 roku, zdobył szczyt Kasprowego Wierchu, a w sierpniu po ponad 25 latach, ponownie dotarł nad Morze Bałtyckie do Gdyni, jako osoba z niepełnosprawnością ruchową, gdzie spędził aktywnie dwa tygodnie, odwiedzając wszystkie miasta i miejsca, które sobie wyznaczył na mapie. Wśród nich znalazły się: Gdańsk, ośrodek Fundacji Anny Dymnej w Lubiatowie, Hel, Krynica Morska, Malbork i Rewa. Janusz zorganizował też jedną dalszą podróż międzynarodową na zaproszenie kolegi mieszkającego w Austrii, który od 12 lat choruje i również oddycha za pomocą respiratora. Po kilkunastu latach znajomości i utrzymywaniu korespondencji głównie poprzez wymianę email, postanowił osobiście odwiedzić Franza w Wiedniu z całą potrzebną do zapewnienia wszystkich niezbędnych potrzeb fizycznych jak i medycznych kilkuosobową ekipą oraz osobistym tłumaczem.

Morze

Poza dalekimi wojażami, Janusz interesuje się także fotografią. Dzięki profesjonalnemu oprogramowaniu i sprzętowi do obsługi komputera, stara się samodzielnie montować filmy ze swoich wycieczek i obrabiać zdjęcia. To właśnie tej pasji, chciałby poświęcać więcej swojego wolnego czasu. Rekordzista uczestniczył już w profesjonalnych warsztatach fotograficznych i nabył nowy aparat z wymienną optyką, do robienia zdjęć na wyższym poziomie, który pozwala mu rozwijać swoje hobby.

Janusz Świtaj - 8

Niewątpliwie, ustanowienie Rekordu Polski, na najwięcej lat spędzonych pod respiratorem przez Janusza Świtaja, w dniu 25 rocznicy tragicznego wypadku, jest osiągnięciem niebywałym. Trzymamy kciuki za naszego rekordzistę, aby pozytywne nastawienie do życia, już nigdy go nie opuściło, żeby dalej cieszył się każdym dniem i codziennie wykraczał poza wszystko to, co go ogranicza, osiągając coraz więcej i być może bijąc kolejne rekordy. Być może już niebawem, zobaczymy Janusza Świtaja w legendarnej Księdze Rekordów Guinnessa. Trzymamy kciuki.


Podziękowania

Z Anną Dymną

W rym szczególnym dla mnie dniu chciałbym podziękować wszystkim ludziom, którzy przez całe 25 lat pomogli mi w jakikolwiek sposób, dziękuję też za, każdy uśmiech oraz miły gest. Dziękuję też wszystkim, którzy chcieli mi pomóc, ale nie wiedzieli jak to zrobić, lub po prostu nie mieli śmiałości. WYKORZYSTAJCIE TĄ MOŻLIWOŚĆ POMAGAJĄC INNYM OSOBOM POTRZEBUJĄCYM I NIEPEŁNOSPRAWNYM. Na koniec chciałbym złożyć szczególne podziękowanie moim oddanym rodzicom, Pani Ani Dymnej i całej Fundacji „Mimo wszystko”, a także OPS w Jastrzębiu-Zdroju i Jastrzębskiej Fundacji Zdrowia i Opieki Społecznej, za pomoc i wsparcie w sytuacjach, gdy jej najbardziej potrzebuję. Bez tej pomocy moje życie z pewnością nigdy nie nabrałoby takiego rozpędu, co gorsze mógłbym też nie odczuwać takiej radości z życia pomimo całkowitej niepełnosprawności ruchowej.

Janusz Świtaj, 18.05.2018, Jastrzębie-Zdrój

Guinness - Pi
Najdłuższe rozwinięcie liczby Pi – rekord Guinnessa
Krawczyk - Rekord Polski
Najwięcej osób śpiewających piosenkę rozrywkową

Rekordy, które również Cię zainteresują:

Menu