
Rekord Guinnessa w kategorii „Najdłuższy maraton w squasha” połączył fizyczną wytrzymałość, mentalną twardość, miłość do sportu i głęboką osobistą motywację. Kim są rekordziści i dlaczego podjęli się wyzwania?
Aktualny rekord Guinnessa
Michael Pearce i Alex Preston, 2022
16 września 2022 roku w Tring Squash Club w Hertfordshire w Wielkiej Brytanii, dwóch doświadczonych squashistów – Michael Pearce i Alex Preston – pobiło rekord Guinnessa w kategorii „Najdłuższy maraton w squasha”. Mężczyźni spędzili 40 godzin 1 minutę i 59 sekund na korcie squashowym.
Dla Alexa Prestona rekord był osobistym memoriałem dla jego matki, Pam Preston, która założyła Thame Squash Club w 1975 roku i zmarła na raka w 2021 roku. Dla Michaela Pearce’a była to szansa na przetestowanie granic fizycznej i mentalnej wytrzymałości w sporcie, który obaj kochali przez ponad 30 lat.

Razem, przez prawie dwa pełne dni bez snu, zagrali setki meczów, zmagali się z deprywacją snu, halucynacjami i fizycznym wyczerpaniem – wszystko po to, aby zebrać fundusze dla Florence Nightingale Hospice Charity, organizacji, która opiekowała się Pam w jej ostatnich dniach.
Michael Pearce i Alex Preston to nie amatorzy – są doświadczonymi graczami squasha z ponad 30-letnim doświadczeniem. Obaj grali w squasha od młodości, a sport stał się fundamentalną częścią ich życia, tożsamości i społeczności.
Moja matka zapewniła wszystko mnie i moim rodzeństwu, włącznie z budowaniem Thame Squash Club z surowym duchem i determinacją – wspominał Alex.

Próba rekordu nie była spontanicznym pomysłem. Pearce i Preston spędzili miesiące na przygotowaniach, trenując zarówno fizycznie, jak i mentalnie na wyzwanie, które ich czekało. Aby przyzwyczaić ciała do przedłużonego wysiłku, Pearce i Preston regularnie grali w 6-godzinne sesje squasha, testując swoją wytrzymałość i identyfikując obszary do poprawy. Obaj biegali 160 mil miesięcznie – średnio około 5-6 mil dziennie. To sprawiło, że ich kondycja była wystarczająco mocna, aby wytrzymać 40 godzin ciągłego ruchu.
Pierwsze godziny były relatywnie łatwe. Pearce i Preston byli świeży, zmotywowani i pełni energii. Grali z intensywnością, rywalizując o każdy punkt, każdy gem, każdy set. Widzowie – włącznie z członkami klubu, przyjaciółmi, rodziną i lokalnymi mediami – zgromadzili się, aby kibicować i wspierać. Atmosfera była festiwalowa, z muzyką, jedzeniem i ciągłym dopingiem.Po 10 godzinach, fizyczne zmęczenie zaczęło się pojawiać. Nogi stawały się ciężkie, ramiona bolały, a koncentracja zaczęła słabnąć.

Pearce i Preston raportowali później, że podczas nocy widzieli rzeczy, których nie było– cienie na korcie, poruszające się obiekty, zniekształcone twarze widzów. To są klasyczne objawy deprywacji snu. Po 30 godzinach, Pearce i Preston wiedzieli, że są blisko poprzedniego rekordu.
Po zakończeniu 40-godzinnego maratonu, Pearce i Preston musieli stawić czoła fizycznym i mentalnym konsekwencjom ich wyczynu: odwodnieniu, bólowi mięśni, drobnym kontuzjom i ogromnym zmęczeniu związanym z brakiem snu i wysiłkiem.
Poprzedni rekord Guinnessa
Guy Fortherby i Darren Withey, 2012
W mieście Thame, w Wielkiej Brytanii, panowie Guy Fortherby i Darren Withey rozegrali parę dni temu maraton w squasha, który okazał się być nie tylko najdłuższym w ich życiu, ale także najdłuższym na świecie.
W centrum sportowym Raquets Squash Centre spędzili 31 godzin, 19 minut i 4 sekundy bez przerwy, grając łącznie aż 475 meczów. Ich celem było nie tylko pobicie rekordu Guinnessa, ale przede wszystkim zbiórka funduszy na aż dwie fundacje charytatywne dla dzieci niepełnosprawnych oraz dla dzieci chorujących na raka.

Darren (47 lat) to profesjonalny trener squasha, pracujący w Raquets Squash Centre już od wielu lat. Guy natomiast (52 lata) to dyrektor ds. rozwoju i marketingu w sieci hotelów Meritus Hotels & Resorts, która była głównym sponsorem odbywającej się imprezy. Zobowiązała się także zapłacić 100 funtów, czyli ok. 520 zł za każdą godzinę spędzoną przez obydwóch graczy na pobijaniu rekordu.
Zgodnie z oficjalnymi zasadami, zawodnikom przysługiwały 5-minutowe przerwy raz na godzinę. W tym czasie mogli zjeść, napić się i iść do toalety.
„Największą motywacją dla nas była świadomość tego, że działamy w słusznym celu. Mieliśmy wspaniałych przyjaciół, którzy dopingowali nas od początku do końca. W trakcie 5-minutowych przerw masowali nam mięśnie i podawali kanapki, podczas gdy my odpoczywaliśmy. Po paru godzinach nie mogłem już nawet patrzeć na jedzenie. Piłem po prostu ogromne ilości wody”, wyjaśnia jeden z rekordzistów.

Jak do tej pory, obydwu panom udało się zebrać łącznie 9 tys. funtów, czyli prawie 47 tys. złotych. Przyznają jednak, że minimalną sumą, jaką chcieliby uzbierać, jest około 55 tys. złotych. Na konta fundacji cały czas wpływają darowizny, niewykluczone zatem, że w końcu dopną swego.
Poprzedni rekord Guinnessa w tej samej kategorii wynosił 29 godzin i 55 minut i pobili go panowie Paul Duffy i Matther Lloyd Lewis, również pochodzący z Wielkiej Brytanii.




















