
Na pytanie o najniższą temperaturę w Polsce istnieją dwie poprawne odpowiedzi i to właśnie one wyznaczają całą tę historię. Oficjalnym rekordem, który Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej powtórzył jeszcze w lipcu 2026 roku, pozostaje -41,0°C zmierzone 11 stycznia 1940 roku w Siedlcach. Najniższym opublikowanym współczesnym pomiarem temperatury powietrza ze stacji badawczej w Polsce jest jednak -41,13°C z 17 lutego 2025 roku z Litworowego Kotła w Tatrach Zachodnich. Ten drugi pomiar nie pochodzi z sieci IMGW i nie zastąpił oficjalnego rekordu. Sprawdź, skąd bierze się ta różnica i gdzie w Polsce naprawdę jest najzimniej.
Jaka była najniższa temperatura w Polsce?
Najniższa oficjalnie uznawana temperatura w historii pomiarów w Polsce to -41,0°C. Odnotowano ją 11 stycznia 1940 roku w Siedlcach i tę wartość IMGW podaje do dziś jako rekord kraju, między innymi w podsumowaniu kontrastów termicznych pierwszej połowy 2026 roku.

Najniższy opublikowany współczesny pomiar jest o kilkanaście setnych stopnia niższy. 17 lutego 2025 roku o godzinie 6:30 stacja badawcza w Litworowym Kotle zarejestrowała -41,13°C, czyli po zaokrągleniu -41,1°C. Stacja należy do projektu Mrozowiska, prowadzonego przez badaczy związanych z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a nie do państwowej sieci pomiarowej. IMGW nie zweryfikowało tego pomiaru, ponieważ stacja nie należy do jego sieci i Instytut nie ma dostępu do jej danych. W oficjalnych materiałach Instytutu rekordem Polski nadal pozostaje -41,0°C z Siedlec.
| Status | Miejsce | Temperatura | Data | Sieć i zastrzeżenia |
|---|---|---|---|---|
| Oficjalny rekord Polski | Siedlce | -41,0°C | 11 stycznia 1940 roku | Sieć państwowa, pomiary z okresu okupacji. Część badaczy wskazuje na niespójność całej serii z zimy 1939/1940 |
| Najniższy opublikowany współczesny pomiar | Litworowy Kocioł | -41,13°C | 17 lutego 2025 roku, godz. 6:30 | Stacja badawcza projektu Mrozowiska, poza siecią IMGW. Wynik nie zastąpił oficjalnego rekordu |
Oba wyniki dotyczą tej samej wielkości, czyli temperatury powietrza. Różni je status pomiaru: Siedlce są rekordem obecnie podawanym przez IMGW, a Litworowy Kocioł współczesnym odczytem ze stacji badawczej działającej poza siecią Instytutu. Do tego dochodzą różnice w lokalizacji, długości serii pomiarowej i ekspozycji czujnika.
Litworowy Kocioł: -41,13°C w Tatrach
Litworowy Kocioł to polodowcowe zagłębienie w masywie Czerwonych Wierchów w Tatrach Zachodnich. Dno kotła leży na wysokości około 1794 m n.p.m. i jest ze wszystkich stron zamknięte ścianami, które przez większą część zimy odcinają je od bezpośredniego światła słonecznego. Stacja pomiarowa działa tam dopiero od 2022 roku, co samo w sobie jest ważną informacją: przez wcześniejsze dekady po prostu nikt w tym miejscu systematycznie nie mierzył.
Rekordowy poranek 17 lutego 2025 roku był kulminacją dłuższej fali mrozu. Temperatura poniżej -40°C utrzymywała się w kotle przez równe cztery godziny, a minimum -41,13°C przypadło na godzinę 6:30, tuż przed świtem. Projekt Mrozowiska odnotował wtedy również, że przez sześć kolejnych dni, od 16 do 21 lutego 2025 roku, temperatura minimalna w kotle spadała poniżej -30°C. Szczegóły pomiaru opublikowano na stronie projektu.

Jedno zastrzeżenie techniczne jest tu istotne. Rekordowy odczyt wykonano dokładnie 3 metry nad pokrywą śnieżną, a nie na standardowej wysokości około 2 metrów, a inspekcja przeprowadzona po fali mrozu stwierdziła w kotle 110 do 120 cm śniegu, czyli mniej niż zwykle o tej porze. Bez równoległego odczytu na obu poziomach nie da się określić, jaka dokładnie temperatura panowała wtedy na wysokości 2 metrów. Sam wynik potwierdził natomiast drugi rejestrator, Termio 2, pracujący offline w tej samej osłonie radiacyjnej co czujnik online. Urządzenie zarejestrowało -41,04°C, potwierdzając zgodność obu przyrządów, co opisano w relacji z inspekcji stacji.
IMGW nie przeprowadziło własnej weryfikacji tego pomiaru, ponieważ stacja nie należy do sieci Instytutu i IMGW nie ma dostępu do jej danych. Synoptyk Ewa Łapińska skomentowała to krótko:
To nie jest stacja IMGW. Nie mamy stamtąd pomiarów. To jest eksperyment Uniwersytetu w Poznaniu.
Pomiarami kieruje dr Bartosz Czernecki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Naukowcy nie ukrywają, że rekord z Litworowego Kotła może zostać poprawiony w kolejnych sezonach, bo stacja działa tam dopiero od kilku sezonów.
Dlaczego w Litworowym Kotle jest tak zimno?
Odruchowo zakładamy, że najzimniej jest na szczycie. W zamkniętych górskich zagłębieniach podczas inwersji bywa odwrotnie i odpowiada za to zjawisko nazywane mrozowiskiem.
Mechanizm składa się z kilku elementów, które muszą wystąpić jednocześnie. Bezchmurne niebo i suche powietrze pozwalają powierzchni śniegu swobodnie wypromieniowywać ciepło w przestrzeń. Wychłodzone powietrze staje się cięższe od otoczenia i grawitacyjnie spływa po stokach na dno zagłębienia. Brak wiatru sprawia, że nikt tego zimnego jeziora nie miesza, a zamknięte ściany kotła nie pozwalają mu odpłynąć. Powstaje inwersja temperatury, czyli sytuacja, w której temperatura rośnie wraz z wysokością, zamiast maleć.

Skala tego zjawiska w Tatrach potrafi być zaskakująca. Najwyższa udokumentowana różnica między Litworowym Kotłem a Kasprowym Wierchem wyniosła 25,3°C i padła 16 lutego 2023 roku, a badacze z UAM wskazują, że w skrajnie sprzyjających warunkach głębokość inwersji może zbliżyć się do 30°C. Kocioł otaczają przy tym ściany o wysokości 200 do 250 metrów, co czyni go jedną z najskuteczniejszych pułapek na zimne powietrze w kraju.
Dlatego zdanie „w górach jest zimniej” jest prawdziwe tylko z grubsza. Decyduje nie sama wysokość, lecz kształt terenu.
Siedlce: oficjalny rekord zimna w Polsce
11 stycznia 1940 roku termometr w Siedlcach pokazał -41,0°C. Zima 1939/1940 była jedną z najostrzejszych w XX wieku w całej Europie Środkowej, a w Polsce wypadła na pierwsze miesiące okupacji. Tego samego dnia temperatura maksymalna w Siedlcach wyniosła zaledwie -30,0°C, co oznacza, że mróz nie odpuścił nawet w godzinach największego nasłonecznienia.
Ten wynik od ponad ośmiu dekad funkcjonuje jako oficjalny rekord zimna Polski. Powtarza go IMGW, powtarzają opracowania klimatologiczne i to on jest odpowiedzią na pytanie o najniższą temperaturę w historii kraju.
Dlaczego pomiar z Siedlec budzi wątpliwości?
Jednocześnie jest to rekord, wobec którego klimatolodzy zgłaszają poważne zastrzeżenia. Serwis Nauka o klimacie formułuje to wprost:
Choć jest to oficjalnie przyjmowany rekord, to wiele wskazuje jednak na to, że pomiary dokonywane w Siedlcach (już przez Niemców) przez cały okres zimowy 1939/40 były nieprawidłowe.
Argumenty są dwa i oba dotyczą nie pojedynczego odczytu, lecz całej serii. Po pierwsze, średnie miesięczne temperatury notowane wtedy w Siedlcach były niższe o co najmniej około 4°C od wartości ze stacji położonych jeszcze dalej na wschód, a więc z reguły chłodniejszych. Po drugie, z okolicy nie ma żadnych porównywalnych odczytów, które potwierdzałyby, że mróz rzeczywiście osiągnął tam taką skalę.
Warto zaznaczyć, czym te zastrzeżenia nie są. Nikt nie unieważnił rekordu z Siedlec, IMGW nadal podaje go jako obowiązujący, a żadna instytucja nie ogłosiła korekty. To wątpliwość badawcza, nie decyzja formalna. Wyraźnie widać ją natomiast w praktyce medialnej: część redakcji, opisując pomiar z Litworowego Kotła, jako dotychczasowy rekord podawała nie Siedlce, lecz -40,6°C z Żywca.
Żywiec i wielki mróz z lutego 1929 roku
Żywiec jest w tej dyskusji najważniejszym punktem odniesienia, ponieważ pochodzi z zimy, której przebieg jest udokumentowany znacznie lepiej niż okupacyjna seria z Siedlec.
Luty 1929 roku to najostrzejszy epizod mrozowy w dziejach pomiarów w Polsce międzywojennej. W Żywcu 10 lutego 1929 roku zmierzono -40,6°C. Niektóre późniejsze publikacje podają 11 lutego, jednak współczesne tamtym wydarzeniom opracowanie meteorologiczne, studium Romualda Gumińskiego o zimie 1928/29 w Przeglądzie Geograficznym, przypisuje wartość -40,6°C do 10 lutego. Następnego dnia stacja zanotowała minimum -40,5°C. Publikacja GUS podaje szerszy zakres 10-12 lutego.
Fala nie ograniczyła się do Żywiecczyzny. W Zakopanem 11 lutego 1929 roku zmierzono -37,5°C, a wartości bliskie -40°C notowano w kilku innych miejscach południowej Polski. Sytuację utrudnia jednak stan ówczesnej sieci: co najmniej 25 stacji nie miało w ogóle termometru minimalnego, więc najniższe wartości z tych punktów po prostu nie zostały uchwycone. Zestawienie odczytów z tamtej zimy opracował projekt Mrozowiska.
Żywiec jest więc wynikiem dobrze osadzonym w kontekście: pochodzi ze stacji, wpisuje się w regionalny obraz fali mrozu i ma potwierdzenie w sąsiednich pomiarach. Rekord z Siedlec żadnego z tych trzech warunków nie spełnia w równym stopniu.
Najniższe temperatury w Polsce w historii
Zestawienie polskich rekordów zimna wymaga rozróżnienia czterech kategorii, bo bez nich powstaje wrażenie, że wszystkie te liczby są tak samo pewne. Nie są.
- Oficjalny rekord IMGW to wartość z państwowej sieci pomiarowej, uznana przez instytut.
- Pomiar naukowy poza siecią IMGW pochodzi z prawidłowo zbudowanej stacji badawczej, ale nie wchodzi do oficjalnej statystyki.
- Historyczny pomiar ze stacji oficjalnej to odczyt z dawnej sieci, którego wiarygodność zależy od wyposażenia i praktyki tamtych lat.
- Doniesienie lokalne lub prasowe to wartość bez dokumentacji pomiarowej, często z termometru zaokiennego.
Odczyty ze stacji pomiarowych
| Miejsce | Temperatura | Data | Status pomiaru | Komentarz |
|---|---|---|---|---|
| Litworowy Kocioł, Tatry Zachodnie | -41,13°C | 17 lutego 2025 roku | Stacja badawcza projektu Mrozowiska | Najniższy opublikowany współczesny pomiar stacyjny w Polsce, poza siecią IMGW |
| Siedlce | -41,0°C | 11 stycznia 1940 roku | Oficjalny rekord IMGW | Cała seria z zimy 1939/1940 budzi zastrzeżenia badaczy |
| Żywiec | -40,6°C | 10 lutego 1929 roku | Stacja oficjalna | Najlepiej osadzony historyczny odczyt, nazajutrz zanotowano -40,5°C |
| Puścizna Rękowiańska koło Czarnego Dunajca | -39,8°C | 8 stycznia 2017 roku | Stacja prywatna, pomiar na wysokości 2 m | Przy gruncie zanotowano wtedy -42,9°C |
| Zakopane | -37,5°C | 11 lutego 1929 roku | Stacja oficjalna | Kontekst regionalny dla wyniku z Żywca |
| Suwałki | -27,7°C | 2 lutego 2026 roku | Stacja IMGW | Najniższa wartość w Polsce w pierwszej połowie 2026 roku |
Odczyty wymagające osobnego komentarza
Z lutego 1929 roku pochodzi kilka wartości, które regularnie wracają w artykułach o polskich rekordach zimna i które bywają podawane tak, jakby były zwykłymi pomiarami. Nie są i różnią się od siebie statusem.
Rabka i Panice pod Rabką pojawiają się w źródłach z wartościami -45°C i -46°C. Archiwalna prasa podała, że 10 lutego 1929 roku o godzinie 7:30 rano termometr w Panicach pod Rabką wskazał -46°C, a notatka zachowała się w zbiorach Śląskiej Biblioteki Cyfrowej. W późniejszych publikacjach informację tę upraszczano niekiedy do -45°C w Rabce. Nie udało się znaleźć niezależnej dokumentacji potwierdzającej, że były to dwa odrębne pomiary, więc możliwe, że różnice dotyczą sposobu przekazywania tej samej relacji. Bez informacji o przyrządzie, stanowisku i warunkach pomiaru żadnej z tych wartości nie można traktować jako rekordu meteorologicznego.
Jabłonka na Orawie pojawia się z wartością -46°C, ale ze wskazaniem termometru zaokiennego. Taki przyrząd, zamocowany na ścianie budynku i pozbawiony osłony radiacyjnej, nie spełnia warunków pomiaru meteorologicznego, choć w mrozowiskowym terenie Orawy sam kierunek odczytu jest wiarygodny.
Czarny Dunajec to przypadek najciekawszy. Wartość -42°C z lutego 1929 roku odczytano na przyrządach tamtejszej, prawidłowo wyposażonej stacji szkolnej, a przytoczył ją później Jerzy Michalczewski w opracowaniu „Zagadnienia klimatyczne Kotliny Podhalańskiej”. Nie należała jednak do sieci ówczesnego Państwowego Instytutu Meteorologicznego, więc jej odczyty nigdy nie weszły do oficjalnej statystyki. To pomiar rzetelny, tylko formalnie nieuznany.
Krążą też relacje mówiące o -49°C, których nie potwierdza żadne źródło pomiarowe.
Chronologia najniższych odczytów
Poniższa chronologia nie jest oficjalną listą IMGW, lecz redakcyjnym zestawieniem najważniejszych udokumentowanych odczytów. Zestawione chronologicznie tworzą czytelny obraz.
Punktem wyjścia jest luty 1929 roku i -40,6°C w Żywcu, czyli najniższa wartość ze stacji II Rzeczypospolitej. Niespełna jedenaście lat później, 11 stycznia 1940 roku, seria z Siedlec dała -41,0°C i to ta liczba weszła do oficjalnej statystyki, gdzie pozostaje do dziś. Przez kolejne dekady żaden opublikowany pomiar z państwowej sieci nie spadł poniżej -40°C. Dopiero 8 stycznia 2017 roku pomiar z torfowiska Puścizna Rękowiańska, -39,8°C, pokazał, że warunki potrzebne do takich wartości wciąż w Polsce występują, tylko trzeba ich szukać w mrozowiskach, a nie na klasycznych stacjach. Osiem lat później stacja w Litworowym Kotle zeszła do -41,13°C.
Wniosek z tej chronologii jest inny, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi o to, że w Polsce robi się coraz zimniej. Chodzi o to, że dopiero niedawno zaczęto mierzyć w miejscach, w których takie temperatury faktycznie występują.
Gdzie w Polsce jest najzimniej?
Odpowiedź zależy od tego, o co dokładnie pytamy, bo „miejsce rekordu” i „miejsce, gdzie jest najzimniej na co dzień” to dwie różne rzeczy.
Suwalszczyzna, czyli nizinny biegun zimna

Suwałki i okolice Wiżajn noszą miano polskiego bieguna zimna i jest to określenie uzasadnione, ale w konkretnym znaczeniu. Suwałki należą do najchłodniejszych stacji nizinnych w Polsce: średnia roczna temperatura w normie klimatycznej 1991-2020 IMGW wynosi tam 7,2°C. Potwierdza to również bieżąca statystyka. Najniższą temperaturę w Polsce w pierwszej połowie 2026 roku, -27,7°C, odnotowano właśnie w Suwałkach, 2 lutego 2026 roku.
Suwałki nie są natomiast miejscem absolutnego rekordu i nigdy nim nie były. Żadna z wartości bliskich -41°C nie pochodzi z Suwalszczyzny.
Podhale i Puścizna Rękowiańska
Znacznie zimniej bywa na Podhalu i Orawie, w miejscach, których nazwy rzadko trafiają do prognoz. Puścizna Rękowiańska, torfowisko koło Czarnego Dunajca, jest podręcznikowym mrozowiskiem: płaskie, wilgotne dno kotliny, z którego zimne powietrze nie ma jak odpłynąć. 8 stycznia 2017 roku zmierzono tam -39,8°C na standardowej wysokości 2 metrów, a przy samym gruncie -42,9°C.
Kontrast bywa w tym rejonie ekstremalny. Zdarzało się, że w Czarnym Dunajcu notowano -9,2°C, podczas gdy nad oddalonym o 40 kilometrów Morskim Okiem, znacznie wyżej położonym, było ponad 10°C powyżej zera. Szersze zestawienie podhalańskich i tatrzańskich mrozowisk opisał serwis TwojaPogoda. Pomiary w Puściźnie prowadzą pasjonaci i stacje prywatne, a w Litworowym Kotle projekt badawczy związany z UAM. Te dwa przypadki różnią się więc zapleczem, łączy je natomiast to, że żaden nie należy do sieci IMGW.
Tatrzańskie mrozowiska
Najniższe wartości w skali kraju osiągają zamknięte kotły w Tatrach Zachodnich, przede wszystkim Litworowy i sąsiadujący z nim Mułowy. To tam padł wynik -41,13°C i to tam, zdaniem badaczy, tkwi potencjał na jeszcze niższe odczyty w kolejnych zimach. Część meteorologów wskazuje Litworowy Kocioł jako jedyne miejsce w Polsce, w którym teoretycznie możliwe jest zejście w okolice -50°C.
Zestawiając te trzy odpowiedzi: rekord formalny należy do Siedlec, rekord pomiarowy do Litworowego Kotła, a tytuł nizinnego bieguna zimna do Suwalszczyzny. Dla porządku warto dodać, że na przeciwnym końcu skali stoi najwyższa temperatura w Polsce, czyli 40,5°C zmierzone w Słubicach 28 czerwca 2026 roku.
Czy rekord zimna w Polsce jeszcze padnie?
Odpowiedź brzmi inaczej dla nizin i inaczej dla gór, i właśnie ta różnica jest tu najciekawsza.
Na nizinach do rekordu jest dziś bardzo daleko. Najniższa wartość w Polsce w pierwszej połowie 2026 roku to -27,7°C z Suwałk, a IMGW komentując tę falę mrozu zaznaczyło, że tegoroczne wartości „pozostają dalekie od oficjalnego rekordu zimna w Polsce”. Do -41°C brakowało ponad trzynastu stopni. Wraz z ocieplaniem się klimatu silne fale mrozów występują rzadziej, ale nie zanikają całkowicie.
W górach ograniczeniem jest co innego: długość serii pomiarowej. Stacja w Litworowym Kotle pracuje dopiero od 2022 roku, a rekordowe -41,13°C padło w jej trzecim sezonie, w zimie ocenianej jako łagodna. Tak krótka seria nie pozwala jeszcze określić pełnej skali możliwych tam minimów. Dr Bartosz Czernecki wskazywał, że poprawienie tego wyniku w kolejnych sezonach jest możliwe. Sprzyjają temu napływ chłodnego i suchego powietrza, bezchmurne niebo, słaby wiatr oraz stabilna inwersja.
Kolejne niższe odczyty są więc możliwe, ale nie da się przewidzieć, czy i kiedy się pojawią. Osobną kwestią pozostaje, czy taki wynik zostałby uznany za oficjalny rekord kraju. Zależałoby to od statusu stacji, dokumentacji pomiaru i zastosowanej procedury weryfikacyjnej.
Najniższa temperatura na świecie
Światowym rekordem uznanym przez Światową Organizację Meteorologiczną jest -89,2°C, zmierzone 21 lipca 1983 roku na radzieckiej, dziś rosyjskiej stacji Wostok we wschodniej Antarktydzie, położonej na wysokości 3420 m n.p.m. Odczytu dokonano termometrem minimalnym w klatce meteorologicznej, a rekord formalnie zatwierdzono w 2011 roku, co potwierdza archiwum ekstremów pogodowych WMO.
Ważne rozróżnienie: mowa o temperaturze powietrza mierzonej przyrządem na stacji. Krążące w internecie wartości rzędu -93°C czy -98°C pochodzą z satelitarnych pomiarów temperatury powierzchni śniegu, a to inna wielkość fizyczna i inna metoda. Archiwum WMO obejmuje wyłącznie temperaturę powietrza, więc te odczyty do niego nie wchodzą.
Polski wynik na tym tle wygląda skromnie, ale zestawienie -41,13°C z -89,2°C dobrze pokazuje, jak bardzo warunki kontynentalnego wnętrza Antarktydy odbiegają od wszystkiego, co możliwe w Europie Środkowej.
Najczęściej zadawane pytania
Najniższa oficjalna temperatura w Polsce to -41,0°C, zmierzona 11 stycznia 1940 roku w Siedlcach. Najniższy opublikowany współczesny pomiar wynosi -41,13°C i pochodzi z Litworowego Kotła w Tatrach z 17 lutego 2025 roku.
Najniższy opublikowany współczesny pomiar stacyjny, -41,13°C, zarejestrowała stacja badawcza w Litworowym Kotle 17 lutego 2025 roku. Oficjalnym rekordem Polski pozostaje jednak -41,0°C z Siedlec z 11 stycznia 1940 roku.
Oficjalny rekord padł w Siedlcach na Mazowszu. Najniższy opublikowany współczesny pomiar stacyjny pochodzi z Litworowego Kotła, polodowcowego zagłębienia w masywie Czerwonych Wierchów w Tatrach Zachodnich, którego dno leży na wysokości około 1794 m n.p.m.
IMGW podaje -41,0°C z 11 stycznia 1940 roku w Siedlcach. Instytut powtórzył tę wartość w lipcu 2026 roku w podsumowaniu warunków termicznych pierwszej połowy roku.
Nie. Pomiar wykonała stacja projektu Mrozowiska, prowadzonego przez badaczy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, która nie należy do sieci IMGW. IMGW nie zweryfikowało tego pomiaru, bo nie ma dostępu do danych stacji, i w swoich materiałach nadal podaje jako rekord -41,0°C z Siedlec.
Litworowy Kocioł jest mrozowiskiem: przy bezchmurnym niebie i braku wiatru wychłodzone, cięższe powietrze spływa na dno zagłębienia i nie ma jak z niego odpłynąć. Powstaje inwersja temperatury. Najwyższa udokumentowana różnica między Litworowym Kotłem a Kasprowym Wierchem wyniosła 25,3°C i padła 16 lutego 2023 roku.
Archiwalna prasa podała, że 10 lutego 1929 roku w Panicach pod Rabką termometr wskazał -46°C. Późniejsze publikacje wspominają o -45°C w Rabce, ale nie wiadomo, czy był to osobny odczyt, czy uproszczona wersja tej samej relacji. Brakuje dokumentacji przyrządu i warunków pomiaru, dlatego wartość ta nie jest uznawana za rekord meteorologiczny.
Suwałki należą do najchłodniejszych stacji nizinnych w Polsce, a średnia roczna temperatura w normie 1991-2020 wynosi tam 7,2°C. Nie jest to natomiast miejsce absolutnego rekordu. W pierwszej połowie 2026 roku zanotowano tam najniższą temperaturę w kraju, -27,7°C z 2 lutego.

















