
Ile trzeba mieć lat, żeby uznać, że na spełnianie marzeń jest już za późno? W sierpniu 1944 roku Helena Kamerska jako 19-letnia sanitariuszka opatrywała rannych w Powstaniu Warszawskim. Osiemdziesiąt dwa lata później, w wieku 101 lat, poleciała balonem nad Opolem. Delegatura IPN w Opolu nazywa ją ostatnią żyjącą uczestniczką Powstania w województwie opolskim. Jej lot to Rekord Polski w kategorii „Najstarsza kobieta, która odbyła lot balonem”. Poznaj jej historię!
Aktualny Rekord Polski
Helena Kamerska, 2026
9 sierpnia 2026 roku o godzinie 5:25 z opolskiej Maliny wystartował balon na ogrzane powietrze, a w jego koszu leciała kpt. Helena Kamerska. Miała wtedy dokładnie 101 lat i 140 dni. Tym lotem ustanowiła Rekord Polski w kategorii „Najstarsza kobieta, która odbyła lot balonem”. Balon wylądował o 6:25 w Sławicach, po godzinie w powietrzu. Mapa trasy dołączona do zaświadczenia pilota pokazuje, że balon przeleciał nad całym Opolem, od jego południowo-wschodnich obrzeży przez Nową Wieś Królewską aż na drugi brzeg Odry.
Pilotem i dowódcą lotu był Robert Drohomirecki, założyciel Fundacji Podniebny Uśmiech. Fundacja zabiera w powietrze seniorów, osoby z niepełnosprawnościami i dzieci z domów dziecka. Lot pani Heleny pilot sfinansował w całości z prywatnych pieniędzy. Pomysł wyszedł od Marty Zborowskiej i Krzysztofa Starypana, nauczycieli historii i opiekunów Szkolnego Klubu Armii Krajowej przy Publicznej Szkole Podstawowej nr 29 im. Armii Krajowej w Opolu. Pani Helena od lat spotyka się z ich uczniami i opowiada im o wojnie. Tym razem nauczyciele chcieli dać coś jej samej.

Pani Helena opowiadała później, że o locie balonem marzyła od młodości i zawsze zadzierała głowę, kiedy jakiś przelatywał nad nią. Niedługo wcześniej próbowała polecieć w Warszawie razem z wnuczką, ale silny wiatr nie pozwolił napełnić balonu. Po powrocie do Opola pochwaliła się nieudaną próbą. Wkrótce potem odwiedziła ją nauczycielka ze szkoły nr 29 i zapytała, czy naprawdę chce lecieć. Kiedy pani Helena potwierdziła, lot był już załatwiony. O rekordzie nikt wtedy nie myślał. Pomysł zgłoszenia lotu do Biura Rekordów pojawił się dopiero po wszystkim.
Przygotowania zaczęły się przed świtem. Pilot przyjechał po panią Helenę jeszcze po ciemku i zawiózł ją na polanę startową, nad którą leżała mgła. Ekipa rozłożyła powłokę i uzbroiła kosz. Przed startem Robert Drohomirecki przeprowadził instruktaż i sprawdził pasy specjalistycznego fotela, zamontowanego w koszu z myślą o seniorach i osobach z niepełnosprawnościami ruchowymi. W powietrzu pani Helena nie chciała jednak siedzieć, bo wolała patrzeć, więc w fotelu usiadła Marta Zborowska. Jak relacjonuje pilot, balon wzniósł się na wysokość 1000 metrów nad poziomem morza. Nad samą Odrą zszedł z kolei tak nisko, że według pani Heleny niewiele brakowało, a nabraliby wody do kosza.
Kiedyś powiedziałam, że nie spełniły się moje marzenia, a jednak lot balonem jest spełniony… – powiedziała w koszu balonu Helena Kamerska.
Jej słowa zapisał pilot, dla którego, jak sam przyznał, były najpiękniejszą nagrodą. Pogoda była stabilna, więc lądowanie wypadło miękko. Na ziemi odbył się tradycyjny chrzest balonowy, którym pani Helena została przyjęta do grona aeronautów. Ekipa polała jej głowę wodą i wsypała siano za kołnierz, a pani Helena musiała położyć się na powłoce balonu. Potem dostała kwiaty, a całość zakończyło śniadanie na łące. Lot dokumentował Łukasz Andrzejewski, opolski fotograf, który przygotował z niego czarno-biały reportaż. Robert Drohomirecki publikował go przez tydzień w swoich mediach społecznościowych, odcinek po odcinku, zestawiając kadry z lotu ze wspomnieniami pani Heleny z 1944 roku.
Sanitariuszka „Hala” z Powstania Warszawskiego

Helena Kamerska, z domu Sobiecka, urodziła się 22 marca 1925 roku przy ulicy Bema na warszawskiej Woli. Była drugim z pięciorga dzieci Andrzeja i Teodory z domu Mękalskiej. Ojciec pracował w gazowni miejskiej, matka była pielęgniarką w szpitalu przy ulicy Dworskiej. Wojna zastała 14-letnią Helenę po siedmiu klasach szkoły podstawowej. W grudniu 1940 roku jej matka zmarła na zapalenie płuc, a ona zajęła się młodszym rodzeństwem. Pracowała jako tkaczka w fabryce włókienniczej i uczyła się na tajnych kompletach u ukochanej wychowawczyni, pani Natalii. Nosiła dla niej paczki z gazetkami pod wskazane adresy. Dopiero z czasem zrozumiała, że to prasa konspiracyjna.
Do Powstania trafiła przypadkiem. 1 sierpnia 1944 roku po południu wyszła z kolegą na spacer i na Marszałkowskiej zobaczyła, że ludzie budują barykady. Kolega odprowadził ją do domu i prosił, żeby nigdzie nie wychodziła. Nie posłuchała. Stanęła przed bramą, a podchodzący wojskowy zapytał, czy ktoś ugotuje obiad dla żołnierzy. Zgłosiła się sama. Z kilograma kaszy, kilograma mąki i trzech konserw ugotowała krupnik z zacierkami dla sztabu. Zaraz potem żona jednego z oficerów zabrała ją ze sobą, bo brakowało sanitariuszek.
Pani Helena służyła w Zgrupowaniu „Chrobry II”, w 4. kompanii II batalionu „Lecha Grzybowskiego”, w Śródmieściu Północnym. Przy przysiędze podała pseudonim „Halina”. Na terenie dawnego getta, kiedy biegła z żołnierzem po rannego, padł strzał. Kula odbiła się od grubej papierośnicy w kieszeni jej towarzysza i trafiła ją w ramię. Koledzy pomogli jej opatrzyć ramię, a ona jeszcze tego samego dnia znosiła rannych do szpitala. Przy innej akcji odłamek utkwił jej w powiece. Z ochotnikami wyszła też wieczorem przez dziurę wybitą w murze, żeby rozbroić poległego Niemca. Wróciła pod ostrzałem, z lornetką, którą później zabrał jej dowódca.
W punkcie sanitarnym przy Grzybowskiej opatrywała powstańca, który obtarł sobie pięty w oficerkach. To on wołał na nią „Hala”. Nazywał się Tadeusz Kamerski, pseudonim „Pol”. Chciał wziąć ślub jeszcze w czasie Powstania, ale ona odmówiła.
Dziś żyję, jutro mogę nie żyć. Nigdy nie myślałam, że ja tyle przeżyję – wspominała w 2023 roku Helena Kamerska w rozmowie dla Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Z Warszawy do Opola
Po kapitulacji Helena wyszła z Warszawy razem z ludnością cywilną. Pociąg jechał w stronę obozu w Pruszkowie. Kiedy zwolnił, wyskoczyła z wagonu razem z Tadeuszem i uciekli do lasu. W 1945 roku wzięli ślub w kościele św. Wojciecha na Woli, a 15 sierpnia 1945 roku w Warszawie urodziło się ich pierwsze dziecko. Zamieszkali w pokoiku, który ocalał ze spalonego domu. Sąsiad ciągle wypominał im jednak, że to powstańcy „zniszczyli Warszawę”, więc Kamerscy wyjechali na Ziemie Odzyskane. Przez Jelenią Górę i Karpacz trafili do Opola, gdzie urodziło się ich piąte dziecko, córka.
Odbudowana Warszawa jest piękna, ale to już nie moja Warszawa – mówiła po jednej z wizyt w stolicy Helena Kamerska.
Jako dziecko pani Helena oglądała medal ojca, który jako 17-letni ochotnik walczył w szeregach Piłsudskiego i został ciężko ranny. Wtedy zapowiedziała, że kiedy dorośnie, sama pójdzie na wojnę i dostanie taki medal. Dziś ma Warszawski Krzyż Powstańczy, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i Odznakę Pamiątkową Akcji „Burza”. Z okazji 100. urodzin w 2025 roku otrzymała tytuł Honorowej Obywatelki Województwa Opolskiego. Jej wspomnienia zainspirowały książkę Pawła Brola „Helena, Halina, Hala. Oblicza powstania”.
Pani Helena wciąż opowiada młodym ludziom o Powstaniu. 1 sierpnia 2026 roku, osiem dni przed lotem, była gościem specjalnym spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Opolu, a potem zabrała głos na uroczystości przed Pomnikiem Armii Krajowej, zaraz po przemówieniu wojewody opolskiej.
Rekord Guinnessa na świecie
Emma Carrol, 2004
Rekord Guinnessa w kategorii „Najstarsza osoba, która odbyła lot balonem na ogrzane powietrze” należy do Emmy Carrol, urodzonej 18 maja 1895 roku Amerykanki. 27 lipca 2004 roku w Ottumwie w stanie Iowa w USA odbyła godzinny lot balonem. Miała wtedy 109 lat i 70 dni. W kategorii Guinnessa nie ma podziału na kobiety i mężczyzn.
Emmę Carrol i Helenę Kamerską dzieli prawie osiem lat, ale obie spędziły w koszu balonu tyle samo czasu, godzinę. Wiek nie zatrzymał też innych seniorek. Zobacz rekord Guinnessa najstarszej kobiety latającej na skrzydle samolotu.
















