
Dziesiątki par rąk, setki godzin pracy, tysiące ruchów szpatułką i jeden człowiek, który uparł się, że jego pasja do czekolady zamieni się w coś, co zapisze się w historii. Kim jest rekordzista Guinnessa w kategorii „Najdłuższa rzeźba z czekolady”?
Aktualny rekord Guinnessa
Andrew Farrugia, 2026
Lokomotywa, wagony i dziesiątki metrów torów – wszystko zrobione z czekolady. Taki widok zobaczyli 26 stycznia 2026 roku odwiedzający Piazza Città di Lombardia w Mediolanie, gdzie maltański mistrz czekolady Andrew Farrugia swój projekt i pobił własny rekord Guinnessa w kategorii „Najdłuższa rzeźba z czekolady”. Jego monumentalny pociąg o długości 55,27 m stał się spełnieniem marzenia.

Rzeźba o formie klasycznego pociągu – lokomotywy z 22 wagonami – wykonana była w całości z czekolady. Każdy wagon ważył około 160 kg, a cała konstrukcja około 2 300 kg. Dla Andrew Farrugii nie był to pierwszy raz, gdy jego czekoladowy pociąg trafia do księgi rekordów. W 2012 roku stworzył w Brukseli 34,05‑metrową czekoladową lokomotywę z wagonami.
Maltańskie media nazywają go wprost „królem czekolady”, a sam mistrz przyznaje, że każdy kolejny projekt jest coraz bardziej wymagający – zarówno artystycznie, jak i logistycznie. Tym razem postawił poprzeczkę na poziomie ponad 55 m, wyraźnie przekraczając własne wcześniejsze osiągnięcia. Rekordowy pociąg powstał jako wspólny projekt Institute of Tourism Studies (ITS) z Malty i włoskich cukierników zrzeszonych w Consorzi di Pesticherie Bergamo‑Brescia. Do pracy nad rzeźbą Farrugia zaangażował studentów z obu krajów – młodych adeptów cukiernictwa, którzy przez kilka miesięcy uczyli się przy nim, jak projektować i budować czekoladowe konstrukcje wielkogabarytowe.

Przygotowania trwały miesiącami: od projektu, przez modelowanie poszczególnych elementów, aż po montaż na miejscu. Samo ustawienie i wykończenie pociągu przed oficjalnym pomiarem zajęło zespołowi kilka dni intensywnej pracy na Piazza Città di Lombardia, gdzie rzeźba była główną atrakcją towarzyszącą zimowym wydarzeniom w Mediolanie.
Widok 55 metrów czekolady automatycznie budzi jedno pytanie: „A czy można zjeść choć kawałek?”. W przypadku tego rekordu odpowiedź brzmiała – niestety – nie. Ze względów sanitarnych i bezpieczeństwa żywności rzeźba, przez wiele dni wystawiona w przestrzeni publicznej, nie mogła zostać podana odwiedzającym do degustacji.

Media podkreślają jednak, że czekolada nie miała się zmarnować – planowano jej ponowne wykorzystanie, m.in. w celach edukacyjnych i jako surowiec do karmy dla zwierząt, tak aby żaden kilogram nie trafił do kosza. Równolegle z budową pociągu zorganizowano sprzedaż mniejszych wyrobów: studenci przygotowali ponad 12 000 pralin i ciasteczek, które były sprzedawane, a środki zostały przeznaczone na cele charytatywne.
Poprzedni rekord Guinnessa
Andrew Farrugia, 2012
34 metry słodkiej przyjemności. Takim mianem można określić nowy rekord Guinessa na najdłuższą rzeźbę z czekolady. Odsłonięte w zeszły poniedziałek dzieło podziwiać można na dworcu kolejowym w Brukseli.
Autorem tej smacznej niespodzianki jest maltański cukiernik Andrew Farrugia, który nad przygotowaniem swojej rzeźby spędził nie bagatela 700 godzin! Na pomysł bicia rekordu wpadł podczas zeszłorocznej wizyty na Festiwalu Belgijskiej Czekolady w Brugii.

To nie przypadek, że najdłuższa czekoladowa rzeźba stoi właśnie na dworcu kolejowym, swoim kształtem odzwierciedla bowiem pociąg!

„Z zamiarem stworzenia czegoś takiego nosiłem się już od jakiegoś czasu. Pewnego razu zapytałem się znajomych, co by powiedzieli, gdybym wyrzeźbił pociąg. Do pociągu można dodawać nieskończoną ilość wagonów i tym sposobem zrobić rzeźbę tak długą, jak tylko będę chciał. Początkowo mój plan nie przewidywał, aż tak imponującej długości, ale w miarę postępu prac rzeźbiłem kolejne i kolejne elementy, aż w końcu osiągnąłem rekordowe dzieło sztuki”, komentuje artysta.

Czekoladowy pociąg waży 1250 kg i składa się z dwóch części. Pierwsze siedem wagonów przypomina nowoczesne perełki belgijskich linii kolejowych. Resztę pociągu wymodelowano na wzór starodawnych wagonów z przedziałami. Wśród nich znajduje się także odpowiednik polskiego WARSu.

„Takich rzeczy nie robi się z gotowych form. Do tego potrzeba pomysłu, szkiców, planów i cierpliwości. Każdy element zaczyna się od zera. Nie obejdzie się, więc bez znajomości podstawowych zasad inżynierii i architektury”, dodaje Farrugia.

W weekend czekoladową rzeźbę przewieziono z Malty do stolicy Belgii. Pomimo, że każdy element był starannie zapakowany w drewnianych pojemnikach, małe dzieło sztuki cudem przetrwało długi i pełen niespodzianek transport.

„Lubię patrzeć na niego, gdy czekam na swój pociąg, który po raz kolejny nadjeżdża spóźniony”, komentuje jeden z widzów.

Przez kolejnych parę miesięcy najdłuższy pociąg z czekolady odwiedzi największe belgijskie muzea. Następnie jego twórca planuje sprzedać go na aukcji, a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na cele dobroczynne.


















