Kajakiem pod prąd – Rekord Polski

Kajakiem pod prąd

Nie raz zapewne mieliście okazję uczestniczyć w spływie kajakowym. Siedzicie sobie wygodnie w kajaku, płyniecie leniwie z biegiem rzeki i rozkoszujecie się pięknymi widokami dookoła. Wyobraźcie sobie teraz, że istnieje osoba, która nie płynęła z prądem i dzięki temu wyniosła kajakarstwo na całkiem nowy poziom. W tym artykule przybliżymy Wam postać Roberta Tomalskiego z Lesiowa pod Radomiem, który samotnie płynął kajakiem po rzece Wołdze pod prąd, ustanawiając tym samym Rekord Polski.

Kajak w trasie

W wieku 47 lat przepłynął ponad 3,6 tysiąca kilometrów rzeką Wołgą pod prąd. Czegoś takiego, do tej pory nie dokonał jeszcze nikt! Wyczynu, który wymagał od pana Roberta ogromnej kondycji fizycznej i psychicznej może pozazdrościć niejeden młodszy od niego sportowiec. O Wołdze, najdłuższej i największej rzece Europy, mówi się dużo. Głównie, że to zdradliwa rzeka, że nie można z niej żartować. W całości położona w Rosji, swoje źródło ma na wzgórzach Wałdaj w okolicy wsi Wołgowierchowje, a uchodzi do Morza Kaspijskiego.

Od tego się zaczęło

Pan Robert od zawsze lubił sport. Początkowo wraz z żoną biegał półmaratony i maratony, później nawet stukilometrowe odcinki. Jednak, po pewnym czasie nie było to już dla niego tak ekscytujące. Przygodę z ekstremalnym kajakarstwem rozpoczął od przepłynięcia pod prąd rzeki Wisły w 2016 roku. Przez 26 dni wiosłował nieustannie i udało mu się pokonać dystans 1047 kilometrów. Po sukcesie na krajowym gruncie, pan Robert uznał, że najwyższa pora zabrać się za najdłuższą rzekę Europy. W ten sposób zapadła decyzja o wyjeździe do Rosji.

Kajak

Znajomi Roberta Tomalskiego przestrzegali go, że Rosja to niebezpieczny kraj, że będzie potrzebował sporo szczęścia, żeby wrócić z tej wyprawy cało i zdrowo. Szybko jednak okazało się, że nie mieli racji. Ludzie, których rekordzista spotkał podczas swojej wyprawy, okazali się bardzo przyjaźni, pomocni i gościnni. Nie raz proponowali nocleg u siebie, częstowali obiadem, wspierali dobrym słowem i motywowali do kontynuowania ekstremalnej wyprawy.

Przygotowania do bicia rekordu

Przepłynięcie kajakiem dystansu 3 690 kilometrów rzeką pod prąd w ciągu 53 dni jest nie lada wyczynem. Nie każdy może poszczycić się tak dobrą kondycją fizyczną jak Pan Robert i nie każdy ma predyspozycje do pokonania rekordowego dystansu. Jak wyczynowiec sam opowiada, nie jest siłaczem, nie zajmuje się dźwiganiem ciężarów, ale trenuje wytrzymałościowo i dzięki temu może bardzo długo biegać, czy pływać kajakiem. Regularnie trenuje też w Radomiu pod okiem najlepszych fachowców i specjalistów od odżywiania.

Rekordowy spływ kajakiem

Przebieg rekordowej wyprawy

Ustanowienie Rekordu Polski na największy dystans pokonany kajakiem płynąc na rzece pod prąd rozpoczęło się od tego, że znany podróżnik – Piotr Kuryło zawiózł Pana Roberta do miejscowości Wyszka nad Morzem Kaspijskim. Tam zwodowano kajak pana Roberta i załadowano go prowiantem oraz niezbędnymi w podróży rzeczami. 15 czerwca 2017 roku samotna wyprawa oficjalnie się rozpoczęła. Robert Tomalski pokonywał kolejne kilometry rzeki głównie wieczorami i nocą, gdyż jak opowiadali mu miejscowi Rosjanie, Wołga to rzeka groźna w ciągu dnia, jednak nocą spokojna. Średnio płynął po 16 do 17 godzin na dobę, ale bywały też dni, kiedy wiosłował nieprzerwanie przez 20 godzin, pokonując nawet dystans 130 km.

Spał w namiocie, jednak bardzo często gościnni Rosjanie zabierali go na nocleg do swoich domów, podwozili samochodem do sklepu, czy też zapraszali na obiad. Bardzo często zdarzało się, że gdy tylko wypływał na brzeg w jakimś mieście czy wsi, otaczała go grupa ludzi gotowych do udzielenia bezinteresownej pomocy.

Samotny kajak

Bywały też jednak trudne chwile i momenty zwątpienia, w których Pan Robert rozważał przerwanie swojej wyprawy. Jednym z takich momentów były trwające 11 dni zmagania z natrętnymi meszkami. Owady gryzły i nie dało się przez to wysiedzieć w kajaku. Przez cały ten czas rekordzista jechał w kombinezonie z moskitierą i nie miał możliwości umycia się. Sytuację pogarszała dodatkowo wysoka temperatura, która panowała na zewnątrz. Podczas 53 dni wiosłowania rzeką Wołgą pod prąd Pan Tomalski schudł 14 kilogramów i nabawił się licznych, bolesnych odcisków od nieustannego wiosłowania.

Kajakarz w moskitierze

Ostatnie 6 kilometrów, które dzieliły Roberta Tomalskiego od celu, pokonał pieszo, ciągnąc kajak za sobą. Wołga w okolicy źródła ma zaledwie 1,5 metra szerokości, z każdej strony rzekę zasłaniają gałęzie, a dno jest płytkie. Na metę, czyli do miejscowości Wołgowierchowyje, rekordzista dopłynął 6 sierpnia 2017 roku. Był wycieńczony, jednak szczęśliwy i podekscytowany tym, co udało mu się osiągnąć.

Kajak na rzece

Wielkie plany na przyszłość

Wydawać by się mogło, że po tak ekstremalnej wyprawie aspiracje Roberta Tomalskiego do przekraczania własnych słabości zostały zaspokojone, jednak mężczyzna myśli już o kolejnej wyprawie. Tym razem postanowił podnieść sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i przepłynąć trzecią najdłuższą rzekę świata – Jangcy, mierzącą 6300 km długości. Oczywiście kajakiem, oczywiście samotnie i oczywiście pod prąd. Planuje jednocześnie ustanowić rekord Guinnessa.

Zobaczcie niesamowity film z rekordowej wyprawy nagrany przez Roberta Tomalskiego. Poczujcie przez chwilę ten klimat!

Najwyższa rzeźba człowieka wydrukowana w 3D
Najdłuższa flaga Polski
Najdłuższa flaga Polski

Rekordy, które również Cię zainteresują:

Menu