
Przyczepianie się do pojazdów i rozpędzanie się wraz z nimi na śliskiej nawierzchni to może nie najbezpieczniejsza zabawa, ale ilość frajdy i adrenaliny dla niektórych gra pierwszorzędną rolę. Poznajcie najszybszego snowboardzistę Guinnessa!
Aktualny rekord Guinnessa
Jamie Barrow i Niki Faulkner, 2022
7 lutego 2022 roku na zamarzniętym jeziorze w Gol w Norwegii, brytyjski snowboardzista Jamie Barrow ciągnięty przez Audi e-tron GT prowadzone przez kierowcę Nikiego Faulknera, osiągnął prędkość 188,54 km/h. Pobił rekord Guinnessa w kategorii „Największa prędkość osiągnięta na snowboardzie ciągniętym przez pojazd”.

Jamie Barrow był wschodzącą gwiazdą brytyjskiego snowboardingu w początkach 2010 roku. Specjalizował się w boardercross – ekstremalnej dyscyplinie, w której zawodnicy ścigają się ze sobą na torze pełnym zakrętów, skoków i przeszkód. Był członkiem brytyjskiej kadry narodowej i miał realne szanse na kwalifikację do Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2014 w Soczi.
Jednak w styczniu 2013 roku, podczas zawodów w boardercross, wszystko się zawaliło. Barrow jechał po torze treningowym, kiedy na zakręcie z bankiem stracił równowagę, wypadł na tylną krawędź i ciężko się rozbił. Wiedział natychmiast, że stało się coś poważnego – ledwo mógł wstać. Doktorzy powiedzieli mu, że prawdopodobnie nie będzie mógł biegać, nie mówiąc już o jeździe na snowboardzie.
To było miażdżące. Pracowałem tak ciężko, aby dostać się do kadry olimpijskiej. I nagle, w jednej chwili, wszystko zostało mi odebrane.

Musiał opuścić brytyjską kadrę boardercross zaledwie rok przed Olimpiadą w Soczi. Obserwował swoich przyjaciół i współzawodników kwalifikujących się, jadących do Rosji i rywalizujących na światowej scenie – podczas gdy on był w domu, w bólu, bez żadnego pomysłu na przyszłość.
Ale Jamie Barrow nie był typem osoby, która się poddaje. Jeśli nie mógł iść na igrzyska, znalazłby inny sposób, aby przesuwać granice swojego sportu. I tak narodził się nowy cel: zostać najszybszą osobą w historii na snowboardzie.
Prowadzenie samochodu przy prędkości 200 km/h na zamarzniętym jeziorze wymaga wyjątkowych umiejętności. Każdy błąd – nagłe skręcenie kierownicy, zbyt gwałtowne hamowanie, strata kontroli na lodzie – mógłby być katastrofalny dla Barrow’a, który był holowany zaledwie kilka metrów za pojazdem. Dlatego Barrow zaangażował Nikiego Faulknera z Driving Wizards – jednego z najbardziej doświadczonych precyzyjnych kierowców w branży filmowej i telewizyjnej.
Niki Faulkner jest kierowcą, który pracował nad niektórymi z najbardziej ikonicznych produkcji filmowych i telewizyjnych ostatnich lat: Top Gear, The Grand Tour, Mission: Impossible – Fallout, Mission: Impossible – Dead Reckoning Part One, Rush, Gran Turismo, Solo: A Star Wars Story.
Faulkner ma ogromne doświadczenie w prowadzeniu na śniegu i lodzie – idealna umiejętność dla próby rekordu w Norwegii. Jego zdolność do utrzymania kontroli nad pojazdem przy ekstremalnych prędkościach na śliskiej powierzchni była kluczowa dla bezpieczeństwa i sukcesu Barrow’a.
Poprzedni rekord Guinnessa
Jamie Barrow, 2016
Jamie Barrow to snowboardzista, który wraz z ekipą Mitsubishi ustanowił nowy rekord Guinnessa. I to w nie byle jakiej dziedzinie – osiągnął najwyższą prędkość na desce snowboardowej ciągniętej przez samochód! Prawda, że brzmi niebezpiecznie? Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Nad malowniczym jeziorem St. Moritz w Szwajcarii górskie ratraki porządkowały nawierzchnię pod nowy rekord, którym miał być przejazd po zamarzniętym zbiorniku w obie strony w ramach projektu „Adventure Advanced”. Do wykonania niesamowitego popisu prędkości użyto samochodu Mitsubishi ASX 4×4, którego silnik miał pojemność 2,2 litra.

Tor na jeziorze został ogrodzony, odśnieżony i zabezpieczony, lecz warunki, w którym rekord był ustanawiany dalekie były od idealnych. Aby poprawić wynik, Mitsubishi wraz z przyczepionym snowboardzistą musiało po rozpędzeniu się na 200-metrowym odcinku wykonać przejazd w obie strony jeziora – było to warunkiem uznania rekordu. Na 500-metrowym odcinku, który mieli do pokonania, ich prędkość mierzyły ulokowane co 100 metrów czujniki pomiarowe, a nad całością procedury czuwali arbitrzy.
Przejazd w jedną stronę zaowocował wynikiem 100,84 km/h. Po zawróceniu i pokonaniu lodowej trasy w przeciwną stronę osiągnęli prędkość o 1,93 kilometra mniejszą, uzyskując wynik 98,9 kilometra. Do Księgi Rekordów została wpisana średnia arytmetyczna oby wyników – 99,871 km/h. Na szczęście, rekord udało się ustanowić już za pierwszym podejściem. Warunki atmosferyczne były niesprzyjające, ponieważ w dniu rekordu słońce świeciło wyjątkowo mocno, roztapiając śnieg i zmiękczając nawierzchnię, przez co samochód nie mógł rozwinąć poprzedniej prędkości.
Jamie Barrow to 23-letni Anglik, którego pasją jest snowboard. Mimo młodego wieku zajmuje się nim już od 16 lat, a na pomysł ustanowienia rekordu wpadł po obejrzeniu podobnych rekordów Guinnessa. Podobną próbę Anglik podjął kilka lat temu, niestety nie została oficjalnie uznana, ponieważ przejechał dystans tylko w jedną stronę. Po ustanowieniu rekordu Jamie pełen entuzjazmu przyznał, że będzie w przyszłości próbował poprawić swój wynik w bardziej sprzyjających warunkach atmosferycznych.

















